Ten zachwyt dotyczył nie tylko samych skarpetek, ale również pięknej historii związanej z ich powstaniem, którą możemy poznać tutaj.
Natomiast wzór skarpetek znalazłam na tym blogu.
Niebieskie skarpetki a właściwie podkolanówki sięgają mojemu wnukowi za kolanka natomiast te w kolorze oliwkowym są w skarpetkowej długości



Mam w domu remont, który zaczął się bardzo niewinnie, bo w planach było tylko odświeżenie no i ewentualnie wymiana drzwi, których mąż nie zdążył wymienić.
Majster ze swoimi klamotami sprowadził się w ostatnim tygodniu listopada i teraz sytuacja jest taka, że jedynymi pomieszczeniami wolnymi od majstrowych działań jest kuchnia i jedna z łazienek.
Wszyscy wkoło myją okna, piorą firanki a ja w tumanach kurzu nie jestem w stanie myśleć o Świętach.
W sumie do majstra nie mogę się przyczepić, bo facet z pomocnikiem cały czas pracują i ciągle mi powtarzają, że wszystko idzie w dobrym kierunku, że ja tego niby nie widzę, ale jest dobrze.
Do tej pory byłam przyzwyczajona do mężowskiego stylu remontowego, w którym robione były poszczególne pomieszczenia po kolei a teraz...wszystko robi się jednocześnie i efektów tej pracy póki co nie widać...
Miłego czasu przedświątecznego Wam życzę.
Trzymaj się Kochana i dużo cierpliwości zyczę do p.majstrów.Skarpeteczki wspaniałe a historia wzruszająca.Zrobiłabym takie ale pięta mnie przerasta nie mogę sama wydumać jak się ją robi.
OdpowiedzUsuńŚciskam gorąco i życzę spokojnych świąt.
Cierpliwości i jeszcze raz cierpliwości Ci życzę :-)
OdpowiedzUsuńSkarpety niesamowite, bardzo oryginalne :-)
Chyba musze na prawnuczki poczekać! :-)))
OdpowiedzUsuńCierpliwość teraz najbardziej potrzebna w ten remontowy czas!
Trzymaj sie zdrowo! I Spokojnych Świąt!
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuń